Za mała

Tytuł , którym postanowiłam opatrzyć dzisiejszy wpis właściwie zawiera w sobie wszystko. Kwintesencję podejścia, na którym czasem łapiemy się wszyscy My DOROŚLI w odniesieniu do nich , DZIECI.

Zwrot często używany w odpowiedzi na pojawiający się zakaz, uzasadnienie odmowy adresowanej do dziecka. „Jesteś za mała” lub w trzeciej osobie „Ona jest…”

To ciekawe, skoro jednocześnie ustawicznie podnosimy poprzeczkę oczekiwań, często wygórowanych do etapu rozwoju dziecka, o którym mamy dosyć blade pojęcie. Dzielimy przestrzeń, na tą dostępną dziecku i dorosłemu. Nie zawsze równo i sprawiedliwie. Nie zawsze z sensem, za to kategorycznie i bezrefleksyjnie trochę.

Smuci mnie przekonanie, że dziecko może w oczach rodzica być za małe na dialog. Wystarczająco duże jest za to by szanować potrzeby rodzica, posłusznie przyjmować nakazy i nie buntować się przeciwko nim. Nie ważne czy ma pół roku, czy pięć lat.

Nie wiem czy przekonanie to wynika z braku chęci czy z braku narzędzi, rodzicielskich kompetencji, których przecież nikt nam nie dał w gratisie do dziecka.

Czuję pęd współczesności – społecznie, ekonomicznie, kulturowo. Pozbawiający czasu dla siebie nawzajem, uważności na wzajemne potrzeby, bliskości w fizycznym i emocjonalnym wymiarze. Dialogu. Między sobą, między Rodzicem i Dzieckiem.

Zatrzymałam się. Nie biegnę. Słyszę, czuję, słucham.

Dziecko nigdy nie jest zbyt małe by je słyszeć lub do niego mówić. Różne są jedynie formy, a nie jakość samego kontaktu.

Marshall Rosenberg twórca podejścia zwanego potocznie „Językiem Żyrafy” lub „Komunikacją Empatyczną” (Porozumienie bez Przemocy , NVC Non Violent Communication) zwraca uwagę na ważność empatii w komunikacji między ludźmi, szczere wyrażenie własnych potrzeb i emocji, oraz akceptowanie prawa innych do tego samego. Także tych małych, także dzieci, podległych dorosłym. Nie muszą używać zdań wielokrotnie złożonych by zrozumieć emocje rodzica. Czują je. Wchodzą z nimi w kontakt, odzwierciedlają zachowaniem. Dla mnie poznanie NVC było przede wszystkim szansą do głębszego kontaktu z samą sobą. Skoro mam komuś, także temu najmniejszemu pokazać w jaki sposób wyrażać potrzeby, bronić własnych granic, czy też komunikować wprost uczucia, pojawiające się jako moja osobista odpowiedź na to, co się we mnie w czasie relacji wydarza….sama muszę się tego nauczyć.Dać sobie prawo do otwartego wyrażania uczuć, usłyszeć je i zobaczyć. Zająć się tym ciągle żywym dzieckiem we mnie.  Obdarować uwagą i zrozumieniem. Dopiero gdy dam ją sobie – usłyszę drugich.

Obecność, kontakt i dialog. Prawa – wzajemne. Rodzica i dziecka także. Szacunku można nauczyć tylko w jeden sposób – samemu go okazując. Podobnie jest z empatią i uwagą – obdarz nią innych i siebie – wróci do Ciebie.

 

Szu­kaj włas­nej dro­gi. Poz­naj siebie, za­nim zechcesz dzieci poz­nać. Zdaj so­bie sprawę z te­go, do cze­go sam jes­teś zdol­ny, za­nim dzieciom poczniesz wyk­reślać zak­res praw i obo­wiązków. Ze wszys­tkich sam jes­teś dziec­kiem, które mu­sisz poz­nać, wycho­wać i wyk­ształcić prze­de wszystkim.

/Janusz Korczak / 

Moja córka nie jest za mała na dialog. Nie ma tu właściwie znaczenia, że jak na swoje niespełna 2-lata mówi już całkiem fajnie.

Nie jest za mała by ją słyszeć i brać pod uwagę jej potrzeby. Nie jest za mała by pamiętać, że jej sposób pojmowania świata różni się od mojego. Jest barwny. Pełen eksperymentów, nieustającej nauki tego jak funkcjonuje rzeczywistość i ludzie w nim, wobec siebie.

Najlepiej poznaje się przez doświadczenie, namacalnie, w toku działań. Mieszamy razem w garnku, pieczemy ciacho – razem zastanawiając się czy się uda. Nie uważam by była za mała by mi towarzyszyć. Pokazuję tylko jak zrobić to wszystko w bezpieczny sposób. Co to znaczy, że kubek jest gorący, woda zimna, jajko kruche, a szkło delikatne.

Lubię na nią patrzeć, jak wstrzymuje oddech kiedy słucha, coraz szerzej otwierając oczy. Jak zapamiętuje sekwencję wydarzeń, pilnując potem dokładnie kolejności.. Jak tłumaczy innym, żeby nie dotykać, bo można się tym poparzyć. Lubię patrzeć jak z uwagą przelewa wodę z kubka do kubka, czasem wtedy wołając „wylałam!” i razem biegniemy szukać ścierki.

Nie dzielę świata na ten „dorosłych ” i „dzieci” – świat jest jeden, w różny sposób można z niego czerpać.

Chcę nauczyć ją jak przetrwać, zdobyć potrzebne umiejętności. Jak radzić sobie z uczuciami, nazywać je, wyrażać, bez zamiatania pod dywan. Staram się pokazywać jej co można zrobić gdy pojawi się emocja, której jeszcze nie umie okiełznać.  Sama natomiast podpatruję od niej jak zawalczyć o przestrzeń dla swoich potrzeb i wyrazić je głośniej.

Uczymy siebie nawzajem.

Rodzicielstwo bywa trudne, rzadko znajduje się tu gotowe rozwiązania. To co działało jeszcze wczoraj, jutro już wcale nie musi. To poszukiwanie Siebie w nowym, otwarcie na kogoś. Słabszego i bezbronnego, który potrzebuje wysłuchania i przewodnika w Dorosłym.

Ale mam też nową perspektywę. Mam więcej serca i cierpliwości dla siebie. Nie muszę biec tak jak wszyscy – Ami zaczeka. Zrozumie ograniczenia, także te wprost nie nazwane. Chwyci za rękę albo popchnie wózek. Przyniesie kapcie. Nie oczekuje ode mnie, że będę jak wszyscy i wszystko będę robić w ten sam sposób. Dzieci mają dużą tolerancję na indywidualność czy inność.

To my dorośli mamy zbyt ciasne umysły.

Zanim skończyłam pisać ten post zupełnie mimochodem trafiłam na ten artykuł na dziecisawazne.pl – cenne źródło, zapraszam.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s