Ograniczenia

Często wpatruję się w Nią ukradkiem. Jak tworzy coś nowego, biegnie do mnie z wypiekami na twarzy, rozmawia z misiem. Taka wtedy jest indywidualna, twórcza, świeża w działaniu. Nieskażona, niepoblokowana, jeszcze nie wsadzona w ramki. Powinności, obowiązków, tego co wypada. Czysta taka. Kiedy coś robi to całą sobą. Całym ciałem się cieszy, płacze, przeżywa. We wszystkim co robi, czego doświadcza – jest sobą. Jest Prawdziwa.

Myśląc o tym czuję zachwyt, zaszczyt z bliskiej obecności, i towarzyszenia. Że to mnie zaprasza pod swoją kołdrę, ze mną zasypia i chce się przy mnie budzić. Do mnie przybiega z nową budowlą z klocków. Razem się cieszy, razem odgania smutek.

Gdy była młodsza i jeszcze nie tak bardzo samodzielna, często zastanawiałam się jak będzie później. Czy będę tak samo potrzebna, tak samo będę w stanie zaspokoić jej zmieniające się potrzeby, czy nadal będę w stanie być o ten krok przed Nią, by była bezpieczna. Czy zawsze zdążę nim stłucze kolano lub nabije guza. Czy dotrzymam jej kroku, chociaż ona biegnie do utraty tchu, a ja tylko jeżdżę.

Poszliśmy wczoraj na Salę Zabaw. Taki typowy kulkoland, który już zna, bywamy tam od czasu do czasu. Z każdą kolejną wizytą jest jednak bardziej do przodu, bardziej samodzielna, bardziej samowystarczalna, śmielsza. Poszliśmy z Amelkowym tatą, który towarzyszy w zabawie, razem z nią wspina się po przeszkodach z materacyków, razem zjeżdża ze zjeżdżalni.

Jednym z lęków, jaki mógł mi towarzyszyć, a o którym myślałam co jakiś czas odkąd Ami jest na świecie, jest lęk przed wykluczeniem. Z pewnych zabaw, sytuacji czy doświadczeń. Takich, których jako wózkowicz nie będę mogła z nią dzielić. Czy będę przez to mniej blisko, czy „zawiodę” jako rodzic. Nie ważne, że zawiodę z przyczyn niezależnych ode mnie. Założyłam sobie, że będę wszędzie tam gdzie tylko będę mogła i najaktywniej jak będzie się dało. Że nie pozwolę, żeby moje ograniczenie, niepełnosprawność była cieniem na relacji z dzieckiem.

Jak zwykle bywa w takich przypadkach – dzieci zaskakują. Okazało się bowiem, że:

* Jestem ważna, chociaż wcale nie wspinam się w kulkolandzie a czekam na dole.

* Jestem ważna, chociaż nie biegnę obok.

* Jestem ważna, chociaż bywa, że trzeba na mnie zaczekać, udzielić wsparcia, odroczyć jakąś przyjemność.

Nie muszę robić tego wszystkiego. Mogę robić to co jestem w stanie. A ona Widzi, Rozumie, Wie. Bierze to za normę bez poczucia straty.

-Zjeżdża z tatą ze zjeżdżalni?

„Mamo, popać!”

Wspina się do góry?

„Mamo, ziobać, ja sama!”

Wrzuca piłki do basenu?

„Mamo, maś! Ziuciaj teś!”

Tata wcale nie ma łatwiej.

„Nie ić! Tylko patrz! Ja sama!” – krzyczała wczoraj, gdy próbował się za Nią asekuracyjnie wspinać. To nie chodzi o nogi. Chodzi o pozwolenie dziecku na eksplorowanie świata w zasięgu wzroku rodzica, ale samodzielnie. Im dalej w las tym ta samodzielność pewnie będzie większa, co wcale nie oznacza obdarcia z bliskości. Niezależnie od sposobu poruszania.

To ja się bałam, ja sobie wkręcałam. Nie ona, tylko ja. Nie oczekuje, że zrobię wszystko jak inni. Wyczuwa mnie. Nie muszę docierać wszędzie. Wróci, opowie ze szczegółami. Wystarczy jej moja uwaga – niewartościująca, prawdziwa. Żywe zainteresowanie opowieściami tego, czego doświadczyła. Gotowość do obecności, przytulenia, zawsze wtedy kiedy będę potrzebna.

Po „kulkolandzie” poszliśmy jeszcze po drobne zakupy, których jak to zwykle bywa zrobiła się nagle cała siatka. Ponieważ pora była wieczorna, w sklepie Ami jechała na moich kolanach, razem trzymałyśmy koszyk z zakupami, a tata wiózł wózek z Nami. „Chodzić, chodzić!” – zawołała nagle. W tamtym momencie nie było takiej możliwości, hipermarket, dużo ludzi, pora późna i wszyscy się śpieszą. Gdyby tata miał prowadzić Ami za rękę, ja musiałabym jechać sama wózkiem i taszczyć na kolanach zakupy, które zapewne co chwilę omal nie spadłyby na podłogę.

„Rozumiem, że chciałabyś teraz pochodzić, ale bardzo się spieszymy, jest późno, jeszcze trzeba się wykąpać, a jeśli tata weźmie cię za rączkę – nie będę mogła sama jechać wózkiem. Potrzebuję pomocy taty. Możemy jechać razem?”

„Taaak. Tata wiezie!”

Wchodzimy do mieszkania z naręczem siatek.Tata pierwszy, Ami za nim, zaczynają się rozbierać. Ja czekam chwilę, z siatkami, mam zajęte ręce i nie mogę wjechać przez próg mieszkania.

„Tatusiu, pomóś mamie!” – przypomina moje dziecko.

Zawsze o mnie pamiętasz, chociaż ja jestem czasem te pół kroku za Tobą. Czekasz, oferujesz pomoc, kochasz. Zawstydza mnie czasem jak bardzo jesteś dla mnie wyrozumiała. Czasem sama dla siebie nie potrafię taka być. Czasem się szarpię, niedomagam, wkurzam się na własną bezradność, z którą próbuję walczyć.

A okazuje się, że wystarczy Cię kochać. Kocham. Mówię Ci to codziennie do ucha kiedy śpisz.

Dzięki Tobie nigdy nie braknie mi sił.

Reklamy

2 thoughts on “Ograniczenia

  1. Bardzo mądre, dojrzałe, przede wszystkim świadome podejście do macierzyństwa. Bardzo poruszający wpis. Ludzie… myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy po pierwsze jak to jest na co dzień żyć z niepełnosprawnością, po drugie jak to jest być niepełnosprawną matką. Ten temat wciąż budzi kontrowersje, żeby nie powiedzieć tabu. Myślę, że Amelia będzie niesamowicie mądrą kobietą. Już jest mądra, bystra. Zdaje sobie sprawę, że jej mama nie jest taka jak inne, ale nie przeszkadza jej to. Myślę nawet, że z biegiem czasu będzie to dla niej powód do dumy. To dziecko ma dwa lata, a już rozumie więcej niż rzesza maluchów w jej wieku. Nigdy nie będzie można zarzucić jej, że jest rozpieszczona, czy samolubna. Nawet jeśli pozostanie jedynaczką, to wydaje mi się, że nigdy nie będzie czuła się samotna, bowiem więź, jaką z Tobą nawiązuje, będzie bardzo silna.
    Zupełnie tak silna jak Ty.
    Twoja córka będzie Twoją kopią, mądrą, rozważną (i romantyczną), a przede wszystkim wrażliwą. Na każdym kroku uderza mnie, jak właśnie wrażliwość zanika w ludziach. Jacy są obojętni, niewzruszeni. To boli mnie najbardziej. Nic już ludzi nie szokuje, a co za tym idzie, nic ich nie wzrusza. A mnie wzruszył ten wpis. Wzruszyła mnie jego szczerość, prawdziwość, realizm, z jakim opisałaś proste sprawy.
    Matkom należy gratulować, bo lekko nie mają.
    Ty nie masz lekko podwójnie. I wbrew pozorom, wychodzi na to, że to Ty masz ograniczenia, hamulce, granice, które Cię blokują, nie Twoje dziecko. Ono WIE. Nawet jeśli jeszcze nie rozumie, to WIE.
    Dlatego ja gratuluję Ci podwójnie. Gratuluję Ci tej codzienności. Tych prostych rzeczy. Tej radości odkrywania, że Twoje dziecko Cię kocha, niezależnie od wszystkiego.
    Gratuluję Ci bycia Mamą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s