Zazwyczaj jestem osadzona w „tu i teraz”. Tu i teraz jestem z Ami, jestem z sobą i dla siebie. Zazwyczaj. Zdarza się bowiem też, że budzę się rano, wydaje się, że dzień jest jak co dzień, ale nie. Spada na mnie ta myśl, przygniata nieunikniona perspektywa. Czasem w zderzeniu z jakąś rocznicą, tak jak ta moja osobista, ślubna, całe 4 dni temu. Siódma rocznica ślubu. Całkiem sporo jak na niespełna 27 przeżytych lat.

Otóż, Drodzy Moi – będę stara. Kiedyś, za jakiś czas, za x lat. Ale będę. Nie jest to coś przed czym mogę nawiać chowając się za płaszczykiem ignorancji, dodatkową warstwą pudru albo odmładzającej odzieży. Nie chodzi bowiem o zmarszczki, czy metrykę. Rozchodzi się o zależność. O wprost proporcjonalny jej wzrost wraz z upływem czasu. O to co może nastąpić, spaść na mnie, jeśli nie będę dostatecznie się pilnować i nie zadbam o swoje jutro już teraz. Prawdziwość i ciężar tej sytuacji dociera do mnie z zderzeniu z bezradnością osób starszych jaką czasem zdarza mi się widzieć. Mnie, wózkowicza to nie ominie. Będę stara, będę doświadczać wszystkich trudów wieku starszego, z fizycznym ograniczeniem już na samym starcie. Nie będę jak ten starszy Pan czy Pani, którzy „jeszcze wczoraj biegli, a dziś już o lasce”. Będę z wózkiem od razu, w pakiecie.

Mam wiele pomysłów na tę sytuację. Myślę o tym za każdym razem gdy z lekką nutą zniechęcenia pakuję torbę na dzień uczelnianych zajęć, planuję dalszą drogę kształcenia w wymarzonym zawodzie. Z założenia bardziej wolnym niż inne, żeby kiedyś być może jeśli zajdzie potrzeba mieć możliwość pracy na własny rachunek.

Chcę samodzielności – każdego dnia większej, nie mniejszej niż wczoraj. Tak długo jak to tylko będzie możliwe , tak mocno na ile pozwoli mi moje ciało. Ze świadomością, że moje „teraz i tu” wpływa bezpośrednio na to starsze jutro.

Jestem rodzicem malucha, dziecka jeszcze tak mocno od mojego wsparcia zależnego. Dziecka, które dorośnie i pójdzie w świat, gdy ja pomacham jej chusteczką, w uśmiechu przez łzy. Do tej swojej samodzielnej dorosłości moja jeszcze dziś maleńka córka będzie miała święte prawo. Jak zawsze powtarzam i pewnie już nie raz i nie dwa napisałam – nie mam dziecka po to by mieć kogoś do opieki w przyszłości. Zdarza mi się to słyszeć. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, wchodząc w skórę mojej córki, gdyby miała się urodzić nie po to by całą sobą czerpać z życia i kroczyć własnymi ścieżkami, a po to by być opiekunem dla niepełnosprawnej mamy. Nie akceptuję tej wizji. Wsparcie – tak, ale bez obowiązku.
Parentyfikacja obiło mi się ostatnio o uszy. Wejście w rolę , dla równowagi rodziny. Wsparcie kosztem własnego dzieciństwa, przytłaczająca, nieadekwatna do wieku odpowiedzialność na barkach niedojrzałego, kochającego dziecka. Wtedy gdy w rodzinie występuje uzależnienie, albo choroba, zaburzenie psychiczne, samotne rodzicielstwo albo… niepełnosprawność rodzica, sprzężona jednocześnie z emocjonalną bezradnością. To te wszystkie dzieci bohaterowie, nad wiek dojrzałe dźwigające na swoich małych barkach rodzinne problemy, mali mediatorzy, opiekunowie , pomocnicy i domowi terapeuci. Nie ma tu miejsca na beztroski rozwój i beztroskę wpisaną w dzieciństwo. Jest ciasna rola bohatera w skórze dziecka, maska, którą trudno zrzucić nawet w dorosłości. Trudny mechanizm. Z takiego hiper-zaradnego dziecka można być przecież dumnym. Zrobić reportaż, artykuł w gazecie. Wyróżnia się, zdaje się, że w pozytywny sposób. Tyle, że z dziećmi to jest tak, że one mają pozostać dziećmi właśnie. Najdłużej jak to możliwe. Skakać po kałużach , tonąć w kolorowej, dziecięco naiwnej wizji świata, którą ma się tylko raz i tylko wtedy.
Gdzie drzewa uczą się, że mają urosnąć, bo przecież nie mają listków.

zobacz! to drzewko nie umie rosnąć , nie ma listków! ale się nauczy, wiesz mamusiu ?

Wszystko w swoim czasie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s