Tik tak

Pośpiech – wywołuje przyśpieszone bicie serca, fizyczne namacalne napięcie. Upośledza zdolność logicznego myślenia, obdziera z empatii, koncentruje na rezultacie i celu. Mózg szybko produkuje hormony stresu, wyrzuca je na zewnątrz w postaci spływających po czole drobnych kropelek potu. Znasz to szczególnie dobrze, kiedy jesteś rodzicem.

Pośpiech ma dwa oblicza. Albo spieszysz się z dzieckiem, planując jakąś wspólną aktywność, wyznaczoną na konkretną porę, albo planujesz wyjście samotne , w imię ścigających Cię codziennie obowiązków. Pracowych chociażby.
Dorośli lubią mieć plan. Jego konstruowanie daje poczucie bezpieczeństwa, wyznacza kierunek działań, wzmacnia poczucie sprawstwa i kontroli. Dzieciom natomiast pośpiech jest obcy, planowanie jeszcze bardziej. Ważne jest aktualnie doświadczane ‚ tu i teraz ‚, ważne są chęci , bez konieczności. To drugie jest zupełnie obce kilkulatkom. Podobnie, jak nadużywane przez dorosłych słowo … „muszę”.

Muszę mieć dom na błysk i parujący obiad na stole, muszę zdążyć na czas, muszę być skuteczna, zaradna, wystarczająco dobra, taka co to ogarnia, jest mistrzem planu. Szykując się do wyjścia nie potykam się co prawda o własne nogi, ale wpadam na sprzęty, zarysowuję kolejny raz czarną, błyszczącą powierzchnię lodówki, niedbale przekręconym nie w porę wózkowym kołem. Gdyby przystanąć na chwilę w progu mieszkania i spojrzeć na podłogę oświetloną blaskiem światła wpadającego oknem, można by to doskonale zauważyć. Zdradzają mnie ślady opon. Pętle wyryte w ciemnych panelach, ślady popłochu pakowania, szykowania się w tle uciekających myśli ” co jeszcze trzeba wziąć i dlaczego aż tyle”. Nie wykpię się. Obok tych pętli odbite serie dziecięcych stópek. Bosych, bo zabawa w chowanego, gdy trzeba się ubrać ” na wczoraj” to najlepsze co się może przydarzyć. Dziecku nie tyka zegar. Odzywa się za to raz po raz w głowie dorosłego, spętanego obowiązkiem i powinnościami, planem na to, jak powinno być, chociaż gdyby bliżej przyjrzeć się tej wizji wyszłoby zdecydowanie, że.. ” bo tak”.

Przy dziecku prędzej czy później musisz się z tym zmierzyć. Uelastycznić się. Przykucnąć, przystanąć, dać czas jemu i sobie. Zaakceptować, że ubieranie może trwać pół godziny i znaleźć je. Trochę mi to zajęło. Ale już nie buntuję się temu, że wstaję wcześniej, a wszystko trwa trochę dłużej. Bo to są te wszystkie ważne momenty, wyryte w pamięci, do zatrzymania na później.

Śpię mniej, ale śmieję się nieporównywalnie częściej. Mam więcej kurzu, ale błyszczące oczy. Empatii więcej niż kiedykolwiek wcześniej.

**

Poranki w środku tygodnia wyglądają tak, że tata wstaje wcześniej. Zasiada przed laptopem, by ogarnąć bieżące pracowe sprawy, przy kubku ciepłej kawy, zanim trzeba będzie zbierać się w biegu i wyjść. To taka złota godzina. Jego godzina. W ciszy, która prawie nigdy się nie zdarza, ze słońcem padającym na twarz.

Kiedy ten rytuał codzienny się rozpada, bo dziecię wstało wcześniej, plan bierze w łeb. Stres wdziera się przez szparę pod drzwiami, wpada do kawy, między kanapki. Wszystko idzie inaczej niż  miało. Ami natomiast zdaje się tego nie widzieć, wdrapując się tacie prosto na plecy. Wtedy doświadcza się tego, czego nie lubi żaden dorosły. Utraty kontroli i braku wpływu. Zburzenia planu. Zagarnięcia przestrzeni.

– ‚ Jestem potwornie zestresowany’ – rzuca Tata w przypływie szczerych emocji.
Moja niespełna 2.5 – latka podbiega czym prędzej i wtula się w tatę.

– ‚Przytulasz tatę ? ‚ Pytam zaskoczona jej nagłym zrywem.
– ‚ przytulam tatę bo jest zestresowany’
Do taty dodaje:
– lepiej?
Zdecydowanie. Bądźmy dla siebie empatyczni, uważni. Zwolnijmy gdzie to możliwe.
To się bezsprzecznie opłaca.
image

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s